sobota, 25 lipca 2015

Rozdział 7 "Niespodzianka"

Dla wszystkich, którzy zapewniają mnie, że warto kontynuować tego bloga ~Daphne

  Czas mijał bardzo szybko. Nim się spostrzegli był już grudzień. Dnie wyglądały podobnie: poranna toaleta, śniadanie, lekcje, obiad, lekcje, kolacja, odrabianie prac domowych, partia szachów lub brydża, wieczorna toaleta, sen. Rutyna pozwalała im zapomnieć o jakichkolwiek zmartwieniach. No może oprócz sprawdzianów i kartkówek, które były w Akademii wielkim utrapieniem. Czasami pierwszoklasistom udało się zagadać jakiegoś starszego ucznia na przerwie. Najczęściej straszyli ich tym co będzie w następnych klasach, ale nieliczni milsi pocieszali ich i mówili, że może być tylko lepiej. W końcu zwołali dzisiaj apel zimowy. Strasznie się stresowaliśmy bo z tymi apelami jest różnie, mogą być złe i dobre wiadomości. Po południu poszliśmy na aulę. Jak dziś pamiętam swoją walkę z tą biedną dziewczyną - Marthą. Tyle niewinnych osób zginęło w tym miejscu, że nawet nie chcę o tym myśleć. Ze smutkiem w oczach usiadłam na swoim starym miejscu razem z Savannah, Arturem i Jamesem. Zauważyłam też, że Ivy, ta dziewczyna z GKG, siedzi w najdalszym kącie auli i wszystkich obserwuje niczym super szpieg. Zdziwiłam się tym trochę więc szturchnęłam siedzącego obok mnie Jamesa w ramię.
     -Kojarzysz tą dziewczynę z GKG?-  zapytałam go na co przytaknął- A wiesz czyją jest córką?- spytałam
     -Nie wiem tego konkretnie, ale jest córką jakiegoś pomniejszego bóstwa Podziemia.-powiedział.- A co?
     -Nic. Pytałam z ciekawości.- odpowiedziałam mu grzecznie i skupiłam się na tym co się dzieje wokół.
Niestety nic mi nie przychodziło do głowy od kogo ona jest więc zignorowałam ją. Chwilę później do auli weszła dyrektorka- Apollonia. Ubrana była w czarny prążkowany kostium co idealnie dopełniały wysokie szare szpilki. Włosy jak zawsze upięte były w schludny kok. Przeszła dziarskim krokiem przez całą salę i stanęła przy mównicy.
     -Witajcie uczniowie!- powiedziała- Skończył się kolejny lub pierwszy semestr w Akademii. Założę się, że wszyscy chcielibyście zapomnieć o sprawdzianach, kartkówkach i pracach domowych. Dlatego postanowiłam, że zgodnie ze zwyczajem innych szkół będziecie mieć czterotygodniowe ferie zimowe, w czasie których pojedziecie do swoich rodzin, ale proszę o rozwagę. W trakcie wolnego mogą was zaatakować różne potwory jak na przykład dzik kalidoński. Dlatego każdy dostanie alarm, który uruchomi gdy będzie w niebezpieczeństwie. Wtedy od razu ktoś przyjdzie na pomoc. Ostrzegam również pierwszorocznych, że dla waszych rodziców może to być szok jak was zobaczą. Dziękuję i życzę miłego dnia. - powiedziała i wyszła z auli.
Nagle cała sala rozbrzmiała gwarem głosów. Wszyscy pierwszoklasiści pytali gdzie kto mieszka i co będzie robił.
   - Ja mieszkam w Krakowie- powiedziała nam Savannah.- A wy?
   -Ja w Warszawie- odpowiedział Artur.
   - Macie fajnie, że mieszkacie w takich dużych miastach.- powiedziałam.- Ja mieszkam w Słupsku.
   - O, ja też tam mieszkam!- oznajmił James
Byłam bardzo szczęśliwa. Znowu spotkam mamę. No i nie muszę się rozstawać z jakąś częścią naszej paczki. Możemy się spotykać z Jamesem kiedy chcemy. Po kolacji podniecona spakowałam walizkę. Szkoda tylko, że nauczyciele tyle nam zadali. No bo kto chce uczyć się gramatyki greckiej w wolne? Z tą myślą poszłam spać aby być wypoczęta przed wyjazdem do domu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz