czwartek, 30 lipca 2015

Rozdział 9 "Pierwsza walka"

Po wciśnięciu guzika pozostało mi tylko czekać, ale coś mnie korciło aby sprawdzić pozostałe pomieszczenia. Kuchnia była "czysta". Niestety ze wszystkich mebli, które tam postawiono, ocalał tylko taboret o brązowym obiciu. Łazienka mnie zaskoczyła, ponjeważ została nietknięta co wydawało mi się dziwne. Ostarnim pokojem jaki sprawdziłam był mój pokój. Wszystko by było fajne gdyby w środku nie stał wielki, okropny ogar. Mogłabym się założyć, że został sprowadzony z Tartaru. Nie za bardzo wiedziałam jak walczyć, ponieważ mieliśmy się tego nauczyć w drugiej klasie Akademii. Pies szykował się do skoku i ja czekałam na swój koniec gdy usłyszałam głos w mojej głowie, który powiedział Pomyśl o swojej zwierzęcej stronie i walcz. Wtedy poczułam, że się zmieniam. Moje ciało porosło cynamonowym futrem, zęby wydłużyły się i urusł mi ogon. Chwilę później byłam już na czterech łapach. Ogar nie zraził się. Rzucił się na mnie, a ja po prostu zrobiłam unik. Następnie skontratakowałam. Walka trwała kilka minut. Zarobiłam poważną ranę na grzbiecie i złamaną łapę. Nagle ktoś zawołał z korytarza. - Daphne!?- po głosie rozpoznałam Jamesa. Ogar stracił zainteresowanie moją osobą i pobiegł w jego stronę. Nie mogłam pozwolić aby go zaatakował. W ostatniej chwili rzuciłam się na jego kark. Zrzucił mnie chwilę później i wyraził wielką chęć dobicia mnie. James był zaszokowany i stał jak słup soli niemogąc nic zrobić bo nie miał broni. Na szczęście wsparcie dotarło w ostatnim momencie. Kilka osób z mieczami, nożami, łukami i włóczniami natarło na ogara. Czułam, że jestem coraz słabsza. Zmieniłam się zpowrotem w człowieka. Wtedy uklęknął koło mnie i zaczął szeptać abym nie zasypiała. Poleciały mi łzy z oczu. Tak chciałam go posłuchać, ale byłam za słaba. Poczułam, że ktoś mnie podnosi, a potem zzapadła ciemność. ~ Sory, że krótki, ale wena mnie opuściła następny będzie lepszy. ~Daphne

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz